Zostań z nami ....

... Słowa zaczerpnięte z liturgii trzeciej niedzieli wielkanocnej 10 kwietnia 2005 roku, tydzień po śmierci Ojca Świętego Jana Pawła II.

Wraz z wielomilionową rzeszą wierzących dane mi jest przeżywać smutne dni odejścia z tego świata Słowiańskiego Papieża, w Rzymie. Przybyłem tutaj, wraz z przełożonym polskich franciszkanów w Kanadzie o. kustoszem Wacławem Sokołowskim, kierowany pragnieniem oddania hołdu Wielkiemu Polakowi, Uczniowi Chrystusa, Pasterzowi Kościoła, który prowadził barkę św. Piotra przez ponad 26 lat. Nie będzie dla mnie zdziwieniem, gdy się dowiem, że również inni nasi Rodacy z Montrealu przybyli w tych dniach do Wiecznego Miasta. Nasza obecność to łączność w żałobie Kościoła, jaką wyrażamy w imieniu Polaków z parafii i środowisk polonijnych, w których dane jest nam posługiwać w Montrealu.
W dniach poprzedzających pogrzeb w Rzymie spokojna, wiosenna pogoda, przepełniona atmosferą spokoju, skupienia i modlitwy. Długie, wielokilometrowe, wielojęzyczne i wielorasowe kolejki czekające w spokoju, zagrzewające, mimo ciepłej aury, do cierpliwości. Nikt się nie rozpycha, nikt nie narzeka. Czas mija szybko ze śpiewem na ustach, w wymianie myśli i zdań o papieżu wyrażanych w różnych językach i gestach. Przeważają oczywiście nasi Rodacy, którzy w większości przyjeżdżają z Polski, by pokłonić się Ojcu Świętemu w Bazylice św. Piotra i potem wrócić na uroczystości pogrzebowe do kraju.
Środki masowego przekazu w sposób trochę przesadny informują o trudnościach, tłumach, ścisku. W praktyce nic takiego się nie widzi. Ruch w Rzymie wstrzymany do minimum. Po ulicach w centrum jeżdżą tylko taksówki, autobusy i motorynki. Od czasu do czasu policja na sygnale eskortuje napływających z całego świata gości: królów, prezydentów, premierów, polityków, dyplomatów. Porządku pilnują karabinierzy, obrona cywilna i skauci. Wszystko z kulturą i spokojem do jakiego zachęcają okoliczności.
Zaraz po przybyciu do Rzymu, w środę, 6 kwietnia, udajemy się z naszymi współbraćmi przebywającymi w Rzymie i przybyłymi z Polski na Watykan i tam, dane nam jest pierwszy raz przejść i pomodlić się przy zmarłym Ojcu Świętym. Wygląda dostojnie i spokojnie przyjmując nas wszystkich na swojej ostatniej audiencji. W otoczeniu straży Gwardii Szwajcarskiej przy zapalonej Świecy Paschalnej - Świetle Chrystusa Zmartwychwstałego i otwartej Księdze Pisma Świętego - Słowa Życia spoczywa On - Jan Paweł II. Po obu stronach modlą się kardynałowie, biskupi, kapłani, zakonnicy, zakonnice, ludzie świeccy. Dostrzegam wśród modlących się Prymasa Polski ks. Kard. Józefa Glempa. Jest kilku moich Współbraci w Zakonie, którzy jako Penitencjarze Bazyliki mają szczególny przywilej i obowiązek modlenia się za zmarłego papieża. To właśnie dzięki nim udaje nam się później, w godzinach wieczornych ok. 23.00 spędzić godzinę modlitwy i refleksji przy Ojcu Świętym. Niezapomniane chwile i emocje, które pozostaną jako największe na całe życie.
Kolejnego dnia, w czwartek, dzień przed pogrzebem, kolejna okazja modlitwy i dziękczynienia za dar papieża Polaka dla Kościoła i świata.
Wracając w godzinach wieczornych, po zamknięciu Placu Świętego Piotra, celem przygotowania uroczystości pogrzebowych, mijamy wielkie ilości koczujących ludzi, którzy z rana chcą być tymi pierwszymi, którzy zajmą miejsce na miejscu celebracji. By uniknąć ścisku na Placu organizowane są dziesiątki innych miejsc w Rzymie, gdzie na olbrzymich ekranach telewizyjnych transmitowana będzie Msza Święta Pogrzebowa. I tak się dzieje, że poza Placem, dnia 8 kwietnia 2005 roku o godzinie 10:00 Rzym pustoszeje, ludzie gromadzą się w samym miejscu uroczystości, w innych miejscach publicznych, w kościołach, w domach by razem tworzyć jedną wielką świątynię modlącą się za papieża. Modlącą się za ...i do papieża. Wszędzie, a głównie na placu słychać okrzyki: "Santo...Santo subito!" - "Święty ...Święty od zaraz! Święty już, teraz!". Czegoś takiego nie słyszano w nowożytnych czasach. Ludzie sami domagają się wyniesienia na ołtarze tego, o którym są przekonani, jak kard. Ratzinger wygłaszający homilię pogrzebową, że .."patrzy na nas przez okno w niebie i nam błogosławi".
Szczegóły pogrzebu znane są z przekazu telewizyjnego. Atmosfera na placu i w innych miejscach przypominała radosne Dni Młodzieży, zapoczątkowane przez Jana Pawła II, bo to właśnie młodzież najliczniej gromadziła się na pożegnaniu, które przeradzało się w pragnienie, by ten właśnie papież pozostał wśród tych młodych, których on ukochał, i którzy jego pokochali jako ich Ukochanego Ojca. W ostatnich dniach życia Ojciec Święty mógł czuć szczególne wsparcie właśnie młodych, do których on tak niestrudzenie pielgrzymował i przemawiał do ich sumień. Teraz To oni - młodzi przyszli do papieża by on ich słyszał, że są i że chcą być z nim.
Przeżywamy w Kościele Rok Eucharystii ustanowiony przez papieża Jana Pawła II, zwracamy się ku tajemnicy obecności Chrystusa w Jego Ciele i Krwi, w tajemnicy Kościoła. Wierzę, że będzie nam na dalsze lata naszej ziemskiej pielgrzymki towarzyszyła obecność Wiernego Świadka Chrystusa jakim był Ojciec Święty Jan Paweł II. Tyle razy pielgrzymując do Polski słyszał on okrzyki nas, Polaków: "Zostań z nami!". Teraz mamy okazję, by to nasze pragnienie zrealizować. Ojciec Święty zostaje wśród nas i to od nas zależy czy przyjmiemy to co głosił od początku do końca swego Pontyfikatu zapraszając nas na otwarcie się na Jezusa Chrystusa, na Jego Dobrą Nowinę, na otwarcie Jemu drzwi naszych serc i sumień kierując się Jego prawami, - miłości Boga i drugiego bliźniego.
Jan Paweł II wprowadził nas w Trzecie Tysiąclecie chrześcijaństwa dając nam zadanie bycia "solą ziemi i światłością świata" głosząc i żyjąc wartościami, które mogą przemienić nas samych, nasze rodziny, społeczności, społeczeństwa i świat, w którym żyjemy. Niech Ojciec Święty Jan Paweł II nie zawiedzie się na nas, Rodakach, któremu my i nasza Ojczyzna zawdzięcza tak wiele. Jesteśmy dumni z naszego, polskiego papieża, niech i on z dumą patrzy na nas z nieba i nam błogosławi w imię Boże!

o. Dariusz Szurko, OFM Conv.


Pożegnanie Jana Pawla II

    Odszedleś od nas po cichu tak,
    Pozostawiając nam smutek, ale i błogosławieństwa znak,
    Który serca nam rozgrzewa dobrocią
    I każdy dzień Twój rozpamiętujemy z radością

Nauki Twoje pamiętać będziemy
I dobrymi uczynkami Ci to pokażemy
Żebyś tam, gdzie Pan Cię weźmie w ramiona
Widział, że Twoja barka miłości jest nami zostawiona
I pilnować jej będziemy dnia każdego,
Bo zostało z nami serce Twoje-coś najwspanialszego..

                               Anna Sendrowicz
                                Montreal