W dniu 9 lutego, rodzina oraz znajomi żegnali Go w domu pogrzebowym, a w sobotę 10 lutego miała miejsce uroczysta Msza Święta żałobna, przy jego zwłokach, w kościele św. Michała i św. Antoniego. Mszę celebrowali o. Władysław Matejek, o. Bogdan Gawot i o. Fidelis Wyrąbkiewicz. Obecna była Rodzina oraz przyjaciele zmarłego, harcerki, harcerze i przedstawiciele organizacji polonijnych, szczególnie wojskowych, ponad 300-osób. Były także sztandary i poczty sztandarowe prowadzone przez chorążego Józefa Foltyna z Koła nr. 7 S.P.K. oraz wiele wieńców oraz bukietów kwiatów. Po zakończeniu Mszy świętej zabierali głos, żegnając zmarłego, jego córka Lilliana, syn Andrzej oraz Andrzej Okoniewski-prezes Kongresu Polonii Kanadyjskiej (Québec) i Włodzimierz Zdunowski-Konsul Generalny R.P. Na zakończenie znany baryton Janusz Wolny śpiewał "Czerwone maki na Monte Cassino". Bardzo dużo obecnych miało łzy w oczach. Leszek Chełmiński urodził się 28 kwietnia 1915 w Polsce. W czasie 2-giej Wojny Światowej służył w Lotnictwie Polskim oraz francuskim i brytyjskim. Latał w załodze bombowców Wellington oraz we Włoszech służył jako oficer techniczny. Został odznaczony wieloma orderami tych trzech państw, a także otrzymał honorowy tytuł majora Lotnictwa Polskiego. Do Kanady przyjechał w roku 1948 i do przejścia na emeryturę w 1975 r. pracował w montrealskim Canadair, najpierw jako inżynier, a następnie jako główny inżynier i potem kierownik departamentu. Od tego czasu, przez 25-lat we współpracy z CESO (Council of Engineers & Scientists Organization) udzielał konsultacji i porady licznym firmom produkcyjnym na świecie, między innymi Zakładom Przemysłu Lotniczego w Polsce. Leszek Chełmiński uczestniczył aktywnie w życiu Polonii montrealskiej. Do końca był prezesem Stowarzyszenia Lotnictwa Polskiego-Skrzydło 310 i czynnym członkiem Związku Weteranów Polskich im. marsz. Józefa Piłsudskiego. W ubiegłych latach był prezesem Kongresu Polonii Kanadyjskiej (Qué) oraz Stowarzyszenia Inżynierów Polskich i działaczem innych organizacji. Z zapałem zajmował się sportem i był miłośnikiem samochodów. Pływał, jeździł na nartach, żaglował oraz pływał na desce z żaglem (wind surfing). Bardzo lubiał podróżować i zwiedzać ciekawe, najdalsze zakątki świata. Był zaangażowany w organizację montrealskiej Olimpiady, zajmując się kolarstwem. Uczestniczył w wielu rajdach samochodowych zdobywając trzykrotnie mistrzostwo Québec'u i dwukrotnie Kanady. Od siebie składam gorące wyrazy współczucia żonie zmarłego, córce, synowi i całej Rodzinie oraz kolegom i przyjaciołom. Śpij kolego w ciemnym grobie, niech się Polska przyśni Tobie!!! Opr. Leszek Sołek
|